Lubomir Tomaszewski

Zdjęcie: Lubomir Tomaszewski

Lubomir Tomaszewski „jest wybitną postacią wpisaną mocno w dzieje historii i kultury”. Artysta od ponad 50 lat mieszka i tworzy w USA, w okolicach Nowego Jorku. Ma na swoim koncie ponad 250 wystaw indywidualnych i zbiorowych na całym świecie.
Wybitny umysł, dla którego inspiracją jest natura i sam człowiek. Artysta, pochlebnie oceniany przez krytyków sztuki współczesnej. Pełen pasji i mocy twórczej, u którego w pracowni „prace i pomysły wołają o pierwszeństwo”. Rzeźbiarz, malarz, designer, który opracował unikatową technikę malowania "ogniem i dymem". Założyciel i duchowy ojciec międzynarodowej grupy artystycznej działającej pod nazwą EMOTIONALISTS. Twórca ponad 50 miniaturowych rzeźb porcelanowych, produkowanych przez Fabrykę Porcelany AS Ćmielów.
 

O ARTYŚCIE

"Świadomie nie podążam za żadnym wielkim mistrzem. Odwołuję się do natury, bo ona jest najbogatszym źródłem inspiracji"

                                                                       

                                                                                      L. Tomaszewski


Lubomir Tomaszewski urodzony w Warszawie w 1923 roku, absolwent warszawskiej ASP oraz student architektury na Politechnice Warszawskiej. Wydział Rzeźby ukończył w 1953 roku. Szybko zyskał sobie sławę jednego z najlepszych artystów rzeźbiarzy. Potwierdzają to nagrody i wygrywane konkursy. Młody artysta, wychowany w duchu wielkiego patriotyzmu, nie mógł jednak zaakceptować nowego porządku politycznego w Polsce. Był przeciwnikiem doktryny sztuki socrealistycznej. Między innymi dlatego wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Mając 43 rozpoczął swój amerykański sen.
 
"Na początku pobytu w USA było ciężko" - wspomina sam artysta. Lubomir Tomaszewski utrzymywał się ze sprzedaży małych rzeźb z kamienia i metalu oraz obrazów. Spełniało się jego dziecięce marzenie, by łączyć naturę ze sztuką. Tworzył coraz większe figurki, wystawiając je w galerii na Manhattanie i zaczął odnosić sukcesy, co przekładało się na sprzedaż jego prac i coraz większe zainteresowanie jego sztuką. Będąc wykładowcą designu i rysunku na Uniwersytecie Bridgebord,  w jednym z dwóch najlepszych ośrodków wzornictwa nowoczesnego w Stanach Zjednoczonych jego pozycja została ugruntowana.
 
Uczyłem studentów formy, ale cały czas podkreślałem rolę czynnika ludzkiego. Nazywam to antropometrią. Jest to szczególna łączność osiągnięć inżynierii, formy z człowiekiem, któremu to wszystko służy. No i zdobyłem przydomek najlepszego nauczyciela na wschodnim wybrzeżu Ameryki.” Jak sam opowiada nie było łatwo aby amerykanie powierzyli mi zadanie kształtowania i kształcenia młodego pokolenia designerów amerykańskich. Śmiejąc się mówi „musiałem chyba być naprawdę dobry …”
 
Lubomir Tomaszewski miał już wyrobione nazwisko, jako jeden z najlepszych, ale i ekstrawaganckich twórców kiedy dziennik New York Times nazwał go „rzeźbiarzem ruchu”. Jego rzeźby przetwarzające naturę, ale stworzone z naturalnych materiałów, takich jak kamień, drewno a także metal, lub malowane ogniem z pomocą palnika, początkowo dziwiły, potem zachwycały.
 
W 1994 roku wierny swojej idei sztuki dla człowieka i w zgodzie z człowiekiem utworzył grupę Emocjonalistów. Kierunek ten bogaty w emocje, odczucia ludzkie był na tyle ciekawy, że z biegiem czasu zaczęli dołączać do niego inni artyści, a Lubomir stał się ideowym i duchowym przywódcą grupy. Prezentował swoje prace w wielu uznanych galeriach świata na wystawach indywidualnych oraz grupowych. Swoją twórczością i talentem udowadnia, że sztuka popularna, nie wysoce abstrakcyjna może cieszyć ludzi przynosić im radość. Dowodem na to jest fakt, iż jego prace znajdują miejsce
w kolekcjach prywatnych, korporacjach muzeach i galeriach w całym świecie, a liczba miłośników jego rzeźb i obrazów stale rośnie.



                                               _______________________________________

"Gdy Lubomir Tomaszewski spogląda na skałę czy kamień widzi w niej początek rzeźby. Coś w strukturze, kształcie sugeruje ciało zwierzęcia czy ptaka". (The New York Times ). 

                                              _______________________________________

Prywatnie profesor Lubomir Tomaszewski jest czarującym, ujmującym człowiekiem z ogromnym poczuciem humoru i zadziwiająca bystrością umysłu. Kochającym życie i masło orzechowe, które (jak twierdzi z uśmiechem jego żona Krystyna) jest podstawą jego egzystencji. „Dzień bez masła orzechowego – to dzień stracony ” to jego słowa. Plany na przyszłość - ciągłe udoskonalanie „teatru natury” oraz systematyczne powiększanie prywatnej galerii na terenie swojej posiadłości, za co, jak sam twierdzi, „jego żona prawdopodobnie żywcem zostanie wzięta do nieba” (teren ponad 3 hektarów stał się żywą galerią  wystawienniczą pod gołym niebem)

                                               _______________________________________


Nie trzeba być znawcą dizajnu, żeby kojarzyć Lubomira Tomaszewskiego. Jego porcelanowe figurki znamy mimo woli – kiedyś stały za szybą w biblioteczce u babci czy cioci, dzisiaj polujemy na nie na aukcjach. Na fali trwającego boomu na dizajn lat 50. i 60. co raz częściej jest okazja oglądać projekty Tomaszewskiego na wystawach i w albumach. 
Co ciekawe projektantem został trochę przez przypadek albo raczej z konieczności. Z wykształcenia rzeźbiarz, marzył o monumentalnej skali, ale ponieważ był w opozycji do władzy socjalistycznej, więc nie miał szans na realizację dużych projektów. Los tak się potoczył, że sławę przyniosła mu rzeźba kameralna. W 1956 roku Tomaszewski trafił do Zakładów Ceramiki i Szkła IWP. Razem z Henrykiem Jędrysiakiem, Hanną Orthwein, Mieczysławem Naruszewiczem, przygotowywał nowoczesne wzory ceramiczne. Te wzory Wielkiej Czwórki to dzisiaj absolutne klasyki polskiego dizajnu. ”W moim śnie te małe figurki mają monumentalny charakter” – mówi Tomaszewski.
Ceramika okazała się dla niego przepustka do wielkiego świata. W 1963 roku serwis do kawy „Dorota” zdobył złoty medal na I Międzynarodowej Wystawie Form Przemysłowych w Paryżu. Zaraz potem amerykańska dziedziczka miliardowej fortuny, pani Vanderbilt, urządziła sobie wycieczkę po krajach komunistycznych i zajechała także do Warszawy, a tu do IWP. Zachwycona serwisem Tomaszewskiego, zaprosiła go do Stanów. Rok później był już w Nowym Jorku, a dobrodziejka Vandrebilt na dzień dobry zaproponowała mu profesurę na uniwersytecie w Bridgport, w Connecticut. Przez dwadzieścia pięć lat uczył wzornictwa przemysłowego.

Profesor Lubomir Tomaszewski skończył właśnie 90 lat. Urodziny zbiegły się z wernisażem jego retrospektywnej wystawy w Institute of Design w Kielcach. Były odznaczenia, przemówienia i łzy wzruszenia. Poza porcelanowymi figurkami organizatorzy pokazali spory wybór rzeźb oraz obrazów malowanych dymem za pomocą palnika gazowego. A dla miłośników figurek informacja: profesor pracuje właśnie nad porcelanowym bykiem.

Wystawa „Lubomir Tomaszewski – sztuka, natura, człowiek, artysta” potrwa do 30 sierpnia. A potem część ekspozycji, ta z ceramiką, podobno zawita do IWP. Czekamy! 


Tekst Małgorzata Czyńska z Blogu Art and Brief
polecamy